Nie tylko showdownem człowiek żyje, dlatego poza nim na blogu można znaleźć kilka wpisów dotyczących psychologii, telefonów oraz z 40% treści, która nie pasuje do tego co powyżej zostało napisane.
4 odpowiedzi na “wilczy dół, wiedźmińska restauracja, krótka recenzja.”
Kiedyś napewno się wybiorę. Czym płaciłeś? Bo można normalnie, albo można w orenach. xd
Normalnie, nie chciało mi się bawić w inną walutę, właśnie to chyba nie były oreny.
Brzmi super, klimat musi być konkret
Płaci się Dukatami, jest coś w rodzaju kantoru, i tam wymieniamy PLNy na Dukaty. Jak ktoś jest fanem Wiedźmina, to można nawet z obsługą rozmawiać w stylu z sagi i opowiadań. Generalnie ja tam walnąłem tekst: Piwa Gospodarzu! A Hyrzo! I tym podobne. Jest sala z grami, można strzelać z łuku, czy coś podobnego, można chyba w gwinta zagrać, a potrawy, drineczki, piweczko, szociki i całe doznania smakowe po prostu zajebioza. Wychodząc z tamtąd trzymaliśmy się z ekipą za brzuchy, na powierzchni już z przejedzenia zbierało się na pawia, ale odwracając się w stronę lokalu powtarzaliśmy z moim przyjacielem. Kurwa mać. Ja tu jeszcze wrócę. Żur w chlebie, pierogi w różnym wydaniu, eliksiry, piwko no i oczywiście szoty, z których Jaskułka była chyba najlepsza. Jest to jedna z niewielu tego rodzaju knajp, warto się np. przebrać dla samego klimatu za postacie z twórczości Sapkowskiego.. 6 na 5 gwiazdek jak dla mnie.
4 odpowiedzi na “wilczy dół, wiedźmińska restauracja, krótka recenzja.”
Kiedyś napewno się wybiorę. Czym płaciłeś? Bo można normalnie, albo można w orenach. xd
Normalnie, nie chciało mi się bawić w inną walutę, właśnie to chyba nie były oreny.
Brzmi super, klimat musi być konkret
Płaci się Dukatami, jest coś w rodzaju kantoru, i tam wymieniamy PLNy na Dukaty. Jak ktoś jest fanem Wiedźmina, to można nawet z obsługą rozmawiać w stylu z sagi i opowiadań. Generalnie ja tam walnąłem tekst: Piwa Gospodarzu! A Hyrzo! I tym podobne. Jest sala z grami, można strzelać z łuku, czy coś podobnego, można chyba w gwinta zagrać, a potrawy, drineczki, piweczko, szociki i całe doznania smakowe po prostu zajebioza. Wychodząc z tamtąd trzymaliśmy się z ekipą za brzuchy, na powierzchni już z przejedzenia zbierało się na pawia, ale odwracając się w stronę lokalu powtarzaliśmy z moim przyjacielem. Kurwa mać. Ja tu jeszcze wrócę. Żur w chlebie, pierogi w różnym wydaniu, eliksiry, piwko no i oczywiście szoty, z których Jaskułka była chyba najlepsza. Jest to jedna z niewielu tego rodzaju knajp, warto się np. przebrać dla samego klimatu za postacie z twórczości Sapkowskiego.. 6 na 5 gwiazdek jak dla mnie.